Growth hacking od podstaw - czyli czym jest hakowanie wzrostu

Growth hackingGrowth hacking to coraz popularniejsze określenie, lecz zdaje się, że wiele osób, które się nim posługują, nie do końca wie, co tak naprawdę oznacza. Przyjrzyjmy się temu tematowi bliżej.

Jak każdy nowy termin przychodzący z zagranicy, szczególnie ze Stanów Zjednoczonych, growth hacking bywa rozumiany często mylnie. Przez wiele osób jest traktowany jako tzw. buzzword, czyli słowo-wypełniacz, które fajnie brzmi, ale w zasadzie merytorycznie niewiele wnosi. Trochę w tym racji, ponieważ growth hacking (przez niektórych pisany razem - growthhacking lub dwiema wielkimi literami - Growth Hacking) nie jest żadną nową techniką, a raczej określeniem pewnego podejścia stosowanego przez niektórych marketerów.

Skąd się wzięło to określenie?

Growth hacking to termin ukuty prawdopodobnie przez Neila Patela, skąd inąd uważanego za guru growth hackingu. Hakowanie wzrostu po prostu oznacza kombinowanie w celu znalezienia niestandardowych technik i możliwości dotarcia do większej liczby użytkowników.

Jak czytamy w Wikipedii (https://pl.wikipedia.org/wiki/Growth_hacking):

Proces odbywa się bez użycia tradycyjnych form reklamowych. Bardzo często wykorzystywane są rozwiązania innowacyjne, a zarazem tańsze takie jak, np. media społecznościowe czy marketing wirusowy. W odniesieniu do obecnych użytkowników technika ta ma na celu utrzymanie ich zainteresowania tak, aby nie zrezygnowali z danej usługi. Celem growth hacking może być maksymalizacja sprzedaży usługi bądź produktu, budowanie zasięgu, wzrost konwersji zakupowych czy rejestracji konta.

Jak w praktyce zastosować growth hacking?

Jak widać zatem nie chodzi tylko o reklamowanie produktu, gdyż procesy growth hackingowe mogą mieć zastosowanie praktycznie na każdym etapie dotarcia do klienta. Możemy wykorzystać GH do budowania świadomości marki (np. wykorzystując marketing partyzancki, szeptany, robiąc reachout do influencerów w mediach społecznościowych itp.). Możemy zastosować określone działania do przyciągnięcia użytkowników na stronę (np. tworząc widget, robiąc sprytny link building, tworząc prosty system poleceń), a także do ich skonwertowania (czyli zrealizowania celu - założenia konta, dokonania zakupu) i pozostania z marką.

Nie ma osobnych, jasno zdefiniowanych technik i kanałów, które można określić jako growth hacking. Chodzi o myślenie w sposób niestandardowy, nieograniczający się do klasycznych kanałów reklamowych.

Jak być dobrym growth hackerem?

Aby być dobrym growth hackerem trzeba bardzo dobrze znać się na różnego rodzaju kanałach dotarcia do użytkownika. Należy także mieć świadomość, w jaki sposób użytkownicy przepływają między poszczególnymi kanałami, jak wyglądają tzw. wielokanałowe ścieżki konwersji. Trzeba zatem być dobrym analitykiem. Nawet najlepsze sztuczki nie pomogą, jeśli nie rozumiemy potrzeb klienta. Musimy wobec tego myśleć w kategoriach dopasowania do zachowań i preferencji użytkownika - znać podstawy psychologii i UX. W praktycznej implementacji różnego rodzaju rozwiązań (np. z zakresu optymalizacji konwersji na stronie docelowej) pomocna na pewno będzie także znajomość podstaw tworzenia stron internetowych - webdesignu, webdevelopmentu.

W zasadzie taki growth hacker to człowiek orkiestra. Nie musi być super-efektywnym specjalistą od danego kanału reklamy - np. Google AdWords. Musi natomiast wiedzieć, jakie są możliwości wykorzystania poszczególnych narzędzi, kanałów, formatów. W zasadzie dla GH wskazane jest działanie w zespole specjalistów. Nie uciekniemy także od tego, że konieczne jest doświadczenie w marketingu jako takiej - musimy znać podstawy.

Droga na skróty

Pamiętaj, że growth hacking z jednej strony jest drogą na skróty, ale nie jest dla każdego. Nie da się siąść i postanowić - od dzisiaj nie robimy marketingu tylko growth hacking. Growth hacking to szukanie dróg na skróty, które pozwalają niskim kosztem i w szybszym czasie realizować cele biznesowe. Nie oznacza to jednak, że są na to liczne gotowe patenty. Po prostu w każdym przypadku trzeba wymyślić odpowiednie rozwiązanie - wykorzystać potencjał produktu, marki, jej otoczenia, aktualnej sytuacji (np. real time marketing). Natomiast czas i kompetencje osób odpowiedzialnych za takie działania mogą kosztować więcej, aniżeli budżet reklamowy niejednej małej firmy, chociażby sklepu internetowego.

Dlatego też należy pamiętać, że growth hacking to świetny sposób na usprawnienie działań, ale niekoniecznie zawsze daje możliwość prowadzenia regularnych, programowych działań. Ponadto korzystając z nowych rozwiązań, zawsze ponosimy ryzyko porażki. Dlatego też trzeba wziąć pod uwagę, że testowanie i podejmowanie prób to też koszt. Czy to źle? Absolutnie nie. Jak już pisaliśmy wcześniej - growth hacking to uzupełnienie dla działań marketingowych. Jeśli firma ma dobry produkt, zoptymalizowaną stronę internetową, zapewniła sobie minimalną ekspozycję w kluczowych obszarach - media społecznościowe, wyszukiwarka, bazy firm, kanały offline etc., to wówczas powinna szukać rozwiązań GH. Inaczej nikt nie daje żadnych gwarancji sukcesu, gdyż istotą GH jest stosowanie niestandardowych technik, których skutki są ciężkie do przewidzenia.

Wsparcie merytoryczne:

Artykuł został opublikowany we współpracy z firmą Takaoto. W razie pytań zapraszamy na naszą stronę: Takaoto.pro.

Komentarze



Rynek farmaceutycznyMarketing strategiczny w przypadku firm farmaceutycznych jest niezwykle t


Edge Rank FacebookDla osób zajmujących się mediami społecznościowymi Edge Rank ( ER ) jest hasłem niem


Marketing MIX - 4PZastanawiając się i próbując znaleźć odpowiedź na pytanie, czym właściwie jest marketi


Różne media dla reklamy - dobórO skuteczności reklamy decyduje wiele czynników. Sama treść komunik