Content marketing - właściwie o czym mowa?

Content marketingContent marketing jest stosunkowo nowym trendem jeśli weźmiemy pod uwagę wyłącznie SEO - wraz ze zmianami w algorytmach wyszukiwania Google wymusiło na autorach stron i specjalistach SEO, skupienie się na treściach zawartych w serwisach. To co dla nas jest nowością i szacuje się, że może być przyszłością pozycjonowania, funkcjonuje z dużym powodzeniem w wielu innych odnogach marketingu już od wielu lat. Samo określenie "Content marketing" oznacza nic innego jak marketing treści - czyli umiejętne przemycanie treści reklamowych w tekście, który z pozoru nie ma służyć promocji żadnego produktu, czy marki.

Pionierem i wizjonerem w tej dziedzinie był, zapewne znany wszystkim specjalistom od marketingu, David Ovigly - słynny copywriter i właściciel jednej z najbardziej wpływowych w latach 50. i 60. amerykańskich agencji reklamowych. Do pierwszego zastosowania tzw. marketingu natywnego doszło już w roku 1950 - Ovigly zauważając, iż zwykła reklama może budzić podejrzliwość u odbiorcy, zaproponował utworzenie serii tekstów będących przewodnikami po rodzajach serów i ostryg. Wydane na dość szeroką skalę poradniki dotyczyły specyfiki smaku danego gatunku sera, zawierały ogólną informację o warunkach jego powstawania i rysie historycznym. Cała akcja wydawania przewodników była sponsorowana przez właściciela marki piwa Guinness, jednakże jedynym co na to wskazywało było logo browaru znajdujące się na froncie okładki. W ten oto sposób klient zbudował sobie wyobrażenie firmy Guinness jako eksperta w dziedzinie kulinariów, zyskał również zaufanie, ponieważ nie odnosił wrażenia,że usilnie próbuje mu się sprzedać jakiś produkt.

Od 1950 roku minęło już jednak ponad 6 dekad - jak więc marketing natywny wyglądał w latach późniejszych i jak wygląda obecnie? Dzięki faktowi, iż content marketing nie ma inwazyjnego charakteru, jest on jedną z najbardziej kreatywnych form reklamy. Jeszcze przed erą internetu w gazetach zaczęły pojawiać się pierwsze artykuły sponsorowane, które poszerzały wiedzę czytelnika o wybrane informacje, jednocześnie podsuwając mu dyskretnie reklamę sponsora danego tekstu. Konsekwentnie więc postępowało włączanie treści kryptodziennikarskich w obręb narzędzi marketingu. Rodzajem reklamy natywnej jest też lokowanie produktu - zjawisko to jest niezwykle rozpowszechnione począwszy od banerów widocznych podczas rozgrywek sportowych, obecności produktów znanych marek w teledyskach topowych artystów, najazdach kamery na reklamowane produkty w serialach czy filmach - częstokroć w budżety wielkich produkcji wlicza się wpływy z product placementu. Co istotne, content marketing zarówno w swej analogowej, poza internetowej wersji, jak i tej cyfrowej, musi zostać przeprowadzony z wyczuciem i niezwykle umiejętnie - jeśli do emisji takiej treści reklamowej zostanie wybrany zły nośnik całość będzie sprawiać wrażenie sztuczności, a klient, który miał zostać zainteresowany naszymi towarami, czy usługami, poczuje się manipulowany i oszukiwany. Negatywnym przykładem marketingu natywnego z polskiego podwórka są wszelkie reklamy zamieszczane w serialach - treści reklamowe są tam pozbawione dyskrecji i "lekkości", widz odnosi wrażenie,że produkt jest mu „wpychany” siłą. Przykład udanej kampanii natywnej z ostatnich lat to niewątpliwie rzekomo spontaniczne selfie wykonywane smartfonem Samsunga na gali rozdania Oscarów. Całe działanie sprawiało wrażenie radosnego i niezaplanowanego podczas gdy każda z osób w tym uczestniczących dokładnie wiedziała jak ma się zachować i ustawić do zdjęcia. Cała akcja okazała się dużym sukcesem i pozytywnie wpłynęła na wizerunek firmy Samung.

Co jednak z najbardziej interesującym nas content marketingiem w przestrzeni internetu? Od kilku lat trend publikacji wartościowych treści przybiera na sile. Coraz więcej firm decyduje się na wstawianie treści eksperckich, czy też krótkich artykułów dotyczących ich działalności, czy codziennego funkcjonowania firmy. Stawiając na takie działania należy jednak pamiętać,że treści, mimo skupienia się przez specjalistów SEO na algorytmach wyszukiwania, powinny być tworzone z myślą o użytkowniku - wszakże to właśnie klient skuszony atrakcyjnym artykułem dotyczącym np. wiązań narciarskich, może dokonać ich zakupu, a właśnie to przełoży się na bezpośredni zysk promowanej przez nas w internecie firmy. W zalewie tekstów bez większego, które nie wykazują większych wartości merytorycznych dużą szansą może być inwestycja w artykuły eksperckie - tworzone przez ludzi znanych w swojej branży i posiadających zasób wiedzy, który może zainteresować osoby szukające informacji z danej dziedziny. Na działaniach tego typu mogą zyskać szczególnie firmy z branż takich jak: IT, medycyna, farmacja - wszędzie tam gdzie specjalista danej dziedziny cieszy się dużym szacunkiem i zaufaniem.

Artykuł powstał przy współpracy z Pawłem Grabowskim z samoseo.pl.